Blizzard wygląda na nieco zagubionego. Ostatni BlizzCon nie należał do najlepszych, Diablo Immortal nie spotkało się z entuzjazmem, Heroes of the Storm podupada… W jednym z poprzednich publikacji napisałem 7 powodów dla których powinniście spróbować “Króla MMORPGów”. Teraz czas spojrzeć z drugiej strony, czyli 7 powodów dlaczego nie warto zagrać w World of Warcraft.

Rzygam tęczą

O grafice World of Warcraft krążą skrajne opinie. Część ludzi nie jest w stanie się przekonać do gry tylko ze względu na nią. Trzeba przyznać, że jest cukierkowa, a wszystko przez silnik na którym WoW jest oparty. Właściwie Blizzard wyciągnął z niego już wszystko co możliwe, a taki typ grafiki to jedyna opcja, żeby oczy nie krwawiły. W każdym razie nie liczyłbym na rozwój gry w tym aspekcie, więc jeśli teraz grafika wam nie pasuje teraz to prawdopodobnie nie spasuje już nigdy.

Ale nudy…

WoW ostatnimi czasu cierpi na brak kontentu porównując do tego, ​co działo się w poprzednich rozszerzeniach. Jeśli już coś dostajemy to bardzo często to jest to odgrzewany kotlet np. faction assault. Są to właściwie inwazje z poprzedniego dodatku tylko tym razem w roli przeciwników spotkamy przeciwną frakcję. Mamy też nieco innych aktywności, ale przykładowo takie warfronty, które miały być rewolucją, są tylko jednorazową przygodą albo sposobem na ubranie nowych postaci. Nic szczególnego. Nowe rasy? Jakoś nie potrafię się jarać kosmetyką, bo tak to trzeba nazwać. Bieda.

I gdzie te nowe trole?

Niedawno mieliśmy premierę patcha 8.1, a aktualizacja 8.0.1 miała premierę w lipcu… Wnioski? Jeśli w takim tempie będziemy otrzymywać kolejne aktualizacje to nie ma co liczyć, że Blizzardowi uda się zatrzymać graczy. Tym bardziej, że patch 8.1 był zapowiadany jako naprawdę duża aktualizacja, a rzeczywistość była zgoła inna. Nie dostaliśmy nawet najbardziej wyczekiwanych ras w tym dodatku, a zapowiadane reworki klas okazały się tylko drobnymi zmianami. Po ostatnim Q&A z Ionem Hazzikostasem można odnieść wrażenie, że twórcy WoWa nie do końca mają pomysł jak poprawić niektóre aspekty, ani co interesującego dodać w kolejnych aktualizacjach.

To już Rasiak był mniej drewniany

Wspominałem o leciwym silniku, na którym opiera się dzieło Blizzarda i nie odbija się to tylko na wizualiach, ale również na systemie walki. Walka wypada blado na tle np. takiego Black Deserta. Blizzard wymyślił już chyba wszystko i nie będzie nas w stanie zaskoczyć jakimiś nowymi mechanikami. Sama rozgrywka również nie należy do dynamicznych. Tym bardziej, że w ostatnim czasie namieszano nieco z Global Cooldownami i walka zaczęła przypominać tę z Final Fantasy XIV, a stąd już tylko krok do turówki… Choć wciąż uważam FFXIV za świetną alternatywę dla znudzonego gracza World of Warcraft.

Płać za bycie orkiem

Rzesze potencjalnych graczy rezygnuje z gry ze względu na model płatności World of Warcraft. Płacenie abonamentu bywa nie do przeskoczenia, szczególnie dla młodszych graczy. Tym bardziej, że podliczenie całkowitego wydatku, po kilku latach gry, może zaboleć. Również perspektywa wywalania kasy w błoto każdego tygodnia, gdy nie gramy, nie jest zbyt zachęcająca. Istnieje oczywiście system w grze, który umożliwia zakup trzydziestu dni gry za złoto w grze, ale zdobycie takiej ilości waluty wymaga nieco znajomości gry.

To co świeżak? Sparing wieczorem? Hm?

Nie wiem jak Wy, ale ja nie po to siedzę w gierkach od przeszło 20 lat, żeby ssać. Teraz wyobraźcie sobie, że wbijacie na PVP i toczycie walki z graczami, którzy mają ponad 14 lat doświadczenia, znają każdą klasę, każdą specjalizację. Myślę, że nowemu graczowi będzie ciężko dogonić z umiejętnościami tak doświadczonego zawodnika. Trzeba przyznać, że na poznanie wszystkich umiejętności, taktyk itd. trzeba poświęcić sporo czasu, a często i tak dostaniemy wpierdziel. Spowodowane może to być również tym, że panowie z Blizzarda postanowili usunąć skalowanie ekwipunku, więc sytuacje, gdy walczymy z oponentem z dwa razy większą ilością życia są absolutną normą.

Balans niedoskonały

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest dysproporcja między frakcjami. Od dawna można słyszeć głosy, że w świecie Azeroth można spotkać coraz mniej członków Przymierza. Blizzard stara się to jakoś załatać poprzez zwiększenie nagród dla mniej liczebnej frakcji, ale to nie zrekompensuje irytacji po byciu zgwałconym przez czterdziestoosobowy rajd członków Hordy. Niezbalansowanie w tym aspekcie to spory cios dla World of Warcraft, którego najnowszy dodatek szczególnie opiera się na konflikcie dwóch stron. Hotfixy, które zmieniały obrażenia od umiejętności np. o 500% również sugerują, że z balansem ekwipunku oraz klas jest coś nie halo. Tak jak wcześniej wspominałem, zapowiadane reworki klas okazały się zmianami dwóch lub trzech umiejętności, a to na pewno nie jest remedium na aktualne problemy.

Decyzja należy do Ciebie

Spora część wad wynika z obecnej polityki Blizzarda wobec World of Warcraft. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu moglibyśmy wykreślić część z wypisanych tutaj wad. Wnioski nasuwają się same – przyszłość nie wygląda kolorowo, ale jeśli twórcy WoWa wezmą się w garść to jeszcze nie wszystko stracone. Jeśli tego nie zrobiliście to zapraszam do 7 powodów, dlaczego w świat Azeroth warto jednak wyruszyć i może mimo wszystko się skusicie.

Dziękuję za poświęcony czas. Mam nadzieję, że te kilka minut spędziliście miło. Zapraszam do śledzenia fanpage’a na Facebooku i do innych artykułów. Miłego dnia!

Doceń mnie polubieniem i podziel się z innymi, jeśli masz ochotę :)

Dodaj komentarz

Close Menu
close

Spędziłeś miło czas? Polub mnie na FB to i mi będzie miło ;)

Polub mnie na FB i bądź na bieżąco!
Polub mnie na FB i bądź na bieżąco!
Obczaj moje zdjęcia!
Śledź mój kanał RSS!
Otrzymuj powiadomienia na maila! Bez spamu!