Za czasów bety League of Legends to ludzie się na alejkach przepuszczali zgodnie z zasadą prawej ręki, a teraz nie ma co siadać do gierki bez bigosu, różańca i laleczki voodoo. Czy warto grać w League of Legends?

Czy warto grać w League of Legends?

Preludium

League of Legends to gra, która w początkowej fazie pozwala na starcie dwóch ludzi (lub dwóch na dwóch). Często pierwszy to wiewiórka z bambusem ubrana w strój harcerza skradziony, gdy ten bawił się z kolegą w krzakach, a drugi to samurai pozbawiony honoru po jakimś tygodniu od wkroczenia na Summoner’s Rift ze względu na bycie faworytem graczy z różnymi odchyleniami natury psychicznej.

1:10

Po co oni się tak biją? Ano wyobraź sobie, że zasiadając do gry masz około 10 centymetrów i masz cienkiego jak komar, jeśli walczysz na Dariusa to prawdopodobnie trzeba to dzielić jeszcze na pół. Przed Tobą wizja wydłużenia e-penisa o kilka mikronów. Kto by nie skorzystał?

Pełny nadziei wychodzisz na linie, może nawet życzysz “GL HF” na czacie ogólnym i czekasz na minionki. Pierwsze trzy, może nawet cztery zabijasz bez większego problemu. Nagle dostajesz bułę od przeciwnika… Żyłka wstępuje na czoło. Bierzesz łyżkę bigosu na uspokojenie i wypluwasz chrząstkę z kiełbasy niczym zawleczkę od granata. Poprawiasz pozycję na krześle i pochylasz się ku ekranowi.

Czy warto grać w League of Legends

6:34

Czysta karty, nowy Ty, tym razem nie mają szans. Twój chomik niszczy, trucizna rozsadza żyły przeciwnika, ledwo zipie. To już czas – Flash, szybkie kliknięcia na przeciwnika jakby one same miały dokończyć dzieła… Zdrowie przeciwnika zmienia kolor na szary. To tarcza.

Ślepy mnich pojawił się znikąd. Trzy błyskawiczne uderzenia i Twoje życie topnieje jak lodowce według Grety Thunberg. Ekran przybiera barwy żałobne, a Ty masz czas zastanowić się nad kolejnymi przedmiotami do kupna i nad taktyką, żeby następnym razem zaliczyć double killa…

Czy warto grać w League of Legends?

8:19

Nic z tego, wolisz chwycić laleczkę voodoo w jedną dłoń, w drugą różaniec, a wolnymi palcami wypisujesz kilka klątw na Twoich oponentów i, póki co, najbliższą ich rodzinę. Przeciwnicy nie są wiele dłużni, więc wymachujesz różańcem przed ekranem, żeby część zaklęć zniwelować. Jednak klątwy wrogów latają w Twoją stronę niczym pociski w Matrixie, robisz uniki. Twój fotel gamingowy za 99 złotych, stworzony przez samego Fakera (a przynajmniej kogoś podobnego) w jednej z chińskiej fabryk, ledwo zipie. Całość przypomina pojedynek czarodziejów z Harrego Pottera.

W końcu bitwa skończona. Jeśli po całej akcji Twoje dzieci nie będą strzygami to będzie cud. Najprawdopodobniej jednak będziesz musiał szukać ► Wiedźmina. Emocje opadają. Twoi przeciwnicy przenoszą frustrację na czat drużynowy. Ty również możesz zacząć narzekać na nieco mniejszych obrotach. Odkładasz różaniec, wyłączasz Caps Locka, przecierasz monitor ze śliny.

24:43

Podirytowani, na tilcie gracie dalej, ale wystarczy jeden Twój błąd, abyś został zapingowany na śmierć i dowiedział się jaka jest Twoja mama w łóżku. Są na szczęście plusy. Gracze LoLa w większości ukończyli medycynę ze specjalizacją psychiatrii, onkologii oraz neurochirurgii. Dlatego otrzymasz również precyzyjną diagnozę jaki defekt mózgu posiadasz i czy w ogóle go posiadasz. Przekażą także informację, że każda Twoja część ciała jest siedliskiem raka.

Bitwa rozgorzała na nowo. Wyzwiska są tak tłuste, że ledwo mieszczą się w kablu od internetu. Tracicie wieże, inhibitor, smoki… Aż tu nagle zbłąkane ulti sojuszniczego Dravena kradnie barona. Zostajecie najlepszymi przyjaciółmi i ślubujecie sobie, że nie tkniecie swoich matek aż po wsze czasy.

38:21

Idzie coraz lepiej. Trzeba się śpieszyć – bigos się kończy. Na szczęście tylko od czasu do czasu z monitora wyleci jakaś klątwa, ale pole ochronne różańca z łatwością je niweluje. Ostatnia walka, push i napis victory. Siedzisz spocony jak knur, z obłędem w oczach, ciężko dyszysz i ostatkiem sił wklepujesz dwie litery – E i Z.

Lobby

Tu zaczyna się kolejny festiwal klątw. Ten, który najwięcej ich rzucał, ma najgorsze statystyki. Prawdopodobnie był zbyt zajęty odwiedzaniem cudzych rodzicielek i nie miał czasu na szlifowanie skilla. Czujesz się totalnie wycieńczony, masz dość. Zamykasz launchera.

Czy warto grać w League of Legends?

Wszystko co się wydarzyło w ostatnich kilkudziesięciu minutach zostawiło trwały ślad na Twojej psychice… I na ścianie na przeciwko monitora – każda klątwa odcisnęła pentagram. Pokój łatwiej wyremontować niż posprzątać. Pora do łóżka. Nie możesz zasnąć przez kilka kolejnych godzin, masz flashbacki z Summoner’s Rift… Spoglądasz pod kołdrę, Twój penis wydłużył się o dwie setne milimetra. Czy warto grać w League of Legends? Kurwa, no raczej.

Doceń mnie polubieniem i podziel się z innymi, jeśli masz ochotę :)

Dodaj komentarz

Zamknij Menu
close

Psst... Kolego. Proszę kospnąć lajka.

Wbijaj, pogadamy na żywo!
Polub mnie na FB i bądź na bieżąco!
Polub mnie na FB i bądź na bieżąco!
Znajdź kolegę do gry!