Ni No Kuni: Cross Worlds

O co chodzi?

Ni no kuni: Cross Worlds to mobilna gra MMORPG. Prawdopodobnie, gdy widzisz “mobilna”, to Twój kursor zmierza w kierunku prawej górnej części przeglądarki, żeby ją zamknąć, ale jeśli szukasz MMORPGa bez dużego zaangażowania czasowego i do tego lubisz hazard, to być może Ni no Kuni Ci się spodoba.

Przede wszystkim, żebyśmy mogli zacząć ocenę tej gry, to trzeba do niej odpowiednio podejść. Ja gry mobilne traktuję jako gry przeglądarkowe nowej generacji tzn. podobnie jak w starych Travianach, oGame’ach lub BiteFightach tutaj również często zostawiamy postać, żeby sama grindowała, a po jakimś czasie wracamy, żeby zobaczyć czy wbiliśmy kolejny poziom albo czy wydropiliśmy coś interesującego. Z kolei, gdy wybierzemy się na nieco trudniejsze tereny lub wybierzemy bardziej wymagający tryb, to produkcja będzie wymagała od nas aktywnej gry.

Cała koncepcja Ni No Kuni: Cross Worlds jest bliźniaczo podobna do MIR4, którego swego czasu omawiałem w ► filmie na YouTube.

Ni No Kuni: Cross Worlds
Piękna gra, z której wielu rezygnuje przez autoplay.

Postacie

Aktualnie do wyboru mamy 5 postaci – Engineer, Destroyer, Swordsman, Witch oraz Rogue.

Engineer, jak sama nazwa wskazuje, wykorzystuje różnego rodzaju broń palną, ale potrafi również leczyć sojuszników na polu bitwy. Destroyer to niewiele myślący wojownik, który rzuca się w wir walki. Swordsman posługuje się mieczem, jest zwinny i potrafi osłabiać oponentów. Witch jest bardzo wszechstronna, posługująca się latającą włócznią. Na koniec Rogue, który za sprawą łuku będzie utrudniał życie przeciwnikom, ale prócz tego może również pełnić rolę wsparcia dla drużyny.

Każda z tych klas będzie posiadała 3 umiejętności klasowe, 1 potężną umiejętność zwaną Burst oraz do wyboru 3 umiejętności pasywne, które są wspólne dla wszystkich postaci. W praktyce to właśnie 3 umiejętności pasywne pozwolą Wam spersonalizować Waszego bohatera, a pozostałe umiejętności musicie po prostu awansować na wyższe poziomy.

W customizacji bohatera pomoże również dobór drużyny odpowiednich petów.

Grafika i klimat

Wizualną strona Ni No Kuni: Cross Worlds jest absolutnie świetna. Oczywiście stylistyka nie każdemu przypadnie do gustu, jednak nie mamy tutaj mocno wschodniego klimatu. Jest po prostu bardzo kolorowo, wręcz kreskówkowo, ale prócz kilku tekstur na martwych obiektach, gra wygląda przepięknie.

Modele postaci są znacznie lepiej zrobione względem chociażby singlowej Ni No Kuni 2, a ich animacje, także w trakcie walki, wyglądają zdumiewająco dobrze. Nawet animacje w menu są bardzo ładnie zrobione i aż chce się otwierać kolejne skrzynki lub przyzywać kolejne pety, ale o nich za chwilę.

Lokacje również zachwycają, choć są podzielone na małe części, przez co bardzo często towarzyszy nam ekran ładowania, ale to akurat dość powszechna praktyka w mobilnych ► MMORPG.

W tle przygrywają nam motywy muzyczne, które część z Was może kojarzyć z single playerowych odsłon Ni no Kuni. Wszystkie utwory są bardzo dobre, adekwatne do sytuacji i doskonale uzupełniają klimat lub podkreślają wydarzenia dziejące się na ekranie.

Ni No Kuni: Cross Worlds
Umiejętności ogólnych mamy do wyboru bardzo dużo. Szkoda, że umiejętności klasowe są z góry przypisane.

Odczucia walki

Tak, ta gra przechodzi się właściwie sama, ale do około 30 poziomu. Potem mamy na zmianę kontent, w którym musimy dużo farmić zostawiając postać na automatycznym trybie (lub nawet możemy się wylogować!), z kontentem, w którym musimy grać aktywnie, bo w innym wypadku nasza postać zbyt mocno obrywa. Dlatego wspomniałem, że Ni no Kuni: Cross Worlds raczej nie możemy traktować jako ► klasycznego MMORPGa. Część automatyczna zabiera tak dużo z rozgrywki, że standardowy, trochę retro gracz będzie czuł się zszokowany.

Gdy już jednak trafimy na te elementy, w których sami musimy zacząć sterować naszą postacią… No tutaj zaczynają się problemy. Otóż samo sterowanie w Ni no Kuni: Cross Worlds przez to, że jest to gra mobilna, jest bardzo nieintuicyjne i bardzo specyficzne, wręcz drętwe – zaczynając od samego poruszania się postaci, a kończąc na używaniu umiejętności. Z resztą mamy tutaj identyczną sytuację, co w ► MIR4 tzn. gra została raczej przystosowana albo do grania na telefonie, albo do korzystania z automatycznego sterowania.

Natomiast nie będę ukrywał, że samo patrzenie na animacje naszego herosa szlachtującego moby dostarcza nieco wizualnej satysfakcji.

Ni No Kuni: Cross Worlds
Nawet animacje przyzywania petów w menu są świetne.

Rozgrywka

Pierwsze godziny to była prawdziwa męczarnia. Mimo, że gra przechodziła się sama, to ilość kliknięć, które musieliśmy wykonać, była absurdalna. Co chwilę Ni no Kuni zasypywało nas jakimiś nic nie znaczącymi nagrodami, które musieliśmy odebrać, bo w innym wypadku wykrzyknik w czerwonym kółku nie dałby nam spokoju.

Dopiero później gra nieco zwalnia z nagrodami i zaczyna się nieco więcej grindu, a mniej klikania w menu. Gra ma dość prostą koncepcję, znowu bliźniaczo podobną do MIR4 czy chociażby ► Lineage 2M. Właściwie to mam wrażenie, że większość z produkcji mobilnych to tytuły, które zostały wykupione w przyzwoitej, normalnej nie-mobilnej formie, żeby na końcu stworzyć z nich mobilkę jakich wiele, bo to się opłaca.

Aktywności w Ni No Kuni: Cross Worlds mamy sporo. Przede wszystkim zadania fabularne, które pozwalają nam odkrywać nowe mechaniki czy zwiedzać kolejne regiony. Prócz tego pojawią się zadania poboczne, dzięki którym zyskamy reputację i odblokujemy zadania główne. Do tego dochodzi obrona jaj petów, uciekanie z świątyni ognia, potężne bossy w otwartym świecie gry, dungeony zakończone również mocniejszym przeciwnikiem czy nawet arena ► PvP.

Brzmi nieźle, ale to tylko pozory. Właściwie większość z tych trybów ponownie możemy ograć w trybie automatycznym albo z minimalną ilością kliknięć, przez co wszystko się zlewa i nie wyróżnia się niczym szczególnym. Nawet areny PvP to tak naprawdę nie PvP, ale walka z kopią postaci gracza, która jest sterowana przez komputer. Niby możemy powalczyć w PvP również w otwartym świecie gry, ale zabijanie innych totalnie się nie opłaca, no chyba że chcemy dla siebie zagarnąć jakieś skrzynki ze skarbami. Trzeba jednak się liczyć później z karą do wielu statystyk i wywieszeniem naszego portretu na ścianie poszukiwanych.

Wszystkie wymienione aktywności sprowadzają się do jednego – zdobywania materiałów do ulepszania petów, ekwipunku, umiejętności czy mountów, żeby podbić nasze CP, czyli Combat Power określający moc naszej postaci. Im wyższe CP, tym trudniejsze aktywności, tym więcej grindu i tak w kółko. Identycznie jak w MIR4 oraz Lineage 2 M.

Ni No Kuni: Cross Worlds
Tryb pokonywania kolejnych fal przeciwników.

Płatności

Chyba już się domyślacie co nas tutaj czeka. Właściwie w ► Item Shopie możecie kupić wszystko, jednak żeby było ciekawiej, to niemal każdy z tych elementów jest wzbogacony dawką ► RNG. Przykładowo jeśli chcecie zdobyć rzadkiego peta, to nie możecie takiego kupić bezpośrednio. W Item Shopie zdobędziecie bilet na przyzwanie losowego zwierzaka… I równie dobrze może to być najsłabszy możliwy.

Ni no Kuni: Cross Worlds niemal w każdym elemencie rozgrywki wplata ► losowość i próbuje wymusić na graczu zakupienie nowego pakietu lub biletu na szansę na ulepszenie. Ludzie podatni się na to skuszą, a Ci bardziej krytyczni po prostu uciekną od gry.

► MMORPG był również reklamowany jako przedstawiciel nurtu zwanego ► Play To Earn, o którym od czasu do czasu możecie usłyszeć na moich filmach. Chodzi o zarabianie ► kryptowalut w grach, przez co możemy zdobyć realne pieniądze. Również w Ni no Kuni: Cross Worlds istnieją taki elementy. Ba! Mamy nawet dwie kryptowaluty, które możemy zdobyć, a następnie sprzedać na giełdzie. Szkoda natomiast, że kryptowaluty te nie mają żadnej większej wartości, mają charakter mocno inflacyjny i zapewne ich cena będzie po czasie nurkowała w dół. Podobnie zresztą jak to miało miejsce w przypadku ► MIR4.

Twórcy reklamują się również wspieraniem NFT, jednak tak naprawdę ta możliwość zostanie wprowadzona dopiero pod koniec roku 2022.

O takie panele będą przewijały się nam dość często.

Ni no Kuni: Cross Worlds – Czy warto zagrać?

Nie. Fatalnie zmarnowany potencjał, bo gra naprawdę potrafi zbudować klimat i zachwyca wizualiami. Mogło to być absolutnie fantastyczne doświadczenie gamingowe, gdyby nie zostało oddane w ręce dewelopera gier mobilnych. Czuję niesamowity żal wyobrażając sobie jak dobre ► MMORPG mogłoby to być, gdybyśmy dostali do dyspozycji nieco lepszy system walki pozbawiony trybu automatycznego… No i ten absurdalny Item Shop, który trąci P2W jeszcze długo po zamknięciu gry. Szkoda strzępić klawiatury.

Zajrzyj do innych artykułów oraz na inne media!
Wbijaj, pogadamy na żywo!
Znajdź kolegę do gry!
Klasyka MMORPGowej kinematografii!

Dodaj komentarz