Dawn of man to gra, która posiada niesamowicie wysoką średnią ocen i nie wiem skąd to się może brać. Może to kredyt zaufania dla twórców i zachęta do dalszej pracy nad produkcją… Tyle, że jest to pełna wersja, która premierę miała 1 marca, więc Madruga Works do dalszej pracy nad swoim dziełem zmuszone nie jest.

Polowanie na mamuty czas zacząć

Pod naszą myszkę trafia garstka naszych przodków. Podobnie jak w produkcjach takich jak Empire Earth lub Age of Empires przyjdzie nam kierować osadą przez kolejne epoki, ale w Dawn of man rozwój kończy się na epoce żelaza.

Zanim jednak dotrwamy do tych czasów przyjdzie nam zadbać o potrzeby naszych poddanych. Początkowo wystarczy im jakaś lepianka, coś do ubrania i suszona rybka. W ramach urozmaiceń w diecie możemy zapolować na coś większego i nietrudno się domyślić (patrząc na arty z gry), że może to być nawet mamut. Zwierzyna nie jest tutaj całkowicie bierna, wręcz przeciwnie. Porwanie się jednego człowieczka na wspomnianego przodka słonia nie jest najlepszym pomysłem.

Jeśli już się uda upolować takiego mamuta, albo 10, dostajemy za to punkty wiedzy, które możemy przeznaczyć na odkrycie różnych technologii. Może być to zdolność do uprawy zbóż, sadzenia drzew owocowych, tworzenia narzędzi z kości i tym podobne. Prędzej czy później będziemy zmuszeni wydać go na technologię, która przeniesie nas do kolejnej epoki. Tutaj nie tylko odblokowują się przed nami kolejne technologie, ale zmienia się również fauna np. mamuty w pewnym momencie wymierają.

Zima bez ciepłego ubrania kończy się kiepsko dla naszych podwładnych

Tysiąclecia rozwoju potrafią się dłużyć

Zatrzymajmy się na chwilę przy tych punktach wiedzy. Ewidentnie coś z nimi nie grało i wpływało to na tempo rozgrywki. W pewnym momencie brakowało mi ich, żeby ruszyć do przodu z rozwojem mojej wioski, a znikąd pomysłu, gdzie można by ich było nieco nazbierać.

W tym momencie została żmudna farma kolejnej zwierzyny, przeżywania kolejnych zim i tym podobne. Właściwie przez 70% rozgrywki miałem odpalone przyspieszone tempo (aż się przypomniało ⇒ The Wiggles) i tak sobie obserwowałem jak ludziki sobie biegają w tą i z powrotem. Troszkę mało angażujące jak na grę komputerową, prawda?

Z czasem zdarzają się ataki najeźdźców z innych plemion, ale w żadnym wypadku nie oznacza to, że zobaczymy obcą osadę gdzieś na mapie. Agresorzy pojawiają się ni stąd, ni zowąd i po prostu dostajemy ostrzeżenie o zbliżającym się ataku. Nam pozostaje zebrać wszystkich ludzi z wioski i wysłać ich do obrony, więc tutaj też emocje zenitu nie sięgną.

Ludzie z Dawn of Man przez tysiąclecia rozwoju potrafili wpaść na niezbyt oszałamiając ilość technologii

Podglądanie uzależnia

A wiesz co jest najlepsze? Że to podglądanie naszych osadników wciąga. Wciąga jak diabli. Pierwsze posiedzenie przy Dawn of man zakończyło się po 7 godzinach i uważam to za wyniki godny bardzo dobrego tytułu, ale gdy już minie to pierwsze oszołomienie przyjemną rozgrywką zaczynamy zadawać niewygodne pytania.

Dlaczego nie ma innych osad na mapie? Dlaczego te wszystkie łańcuchy od surowca do finalnego produktu są tak uproszczone? Wkładamy mięso do wędzarni i finito? Dlaczego AI naszych ludzików nie wpadnie na to, żeby uciec przed wielkim niedźwiedziem tylko sami musimy się tym zająć? Dlaczego interfejs jest tak toporony? Dlaczego dopiero na hardcorze zaczyna się coś dziać?

I wiele, wiele innych. Mimo wszystko z tyłu głowy miałbym cały czas to, że przy pierwszym kontakcie ta gra wciąga i daje mnóstwo przyjemności. Dopiero po czasie dochodzimy do wniosku, że czegoś w niej brakuje, że to wszystko jakieś takie mało skomplikowana. Ze względu na to, że wyszła na steamie to mimo wszystko widzę w niej duży potencjał.

Dawn of Man z nadzieją patrzy na graczy

Potencjał pod warunkiem, że społeczność moderów weźmie się ostro do roboty. Moim skromnym zdaniem – wersja gry, którą otrzymaliśmy w dniu premiery to świetna podstawka pod mody. Mechaniki w niemal każdym aspekcie gry są nieco zbyt proste, żeby zatrzymać gracza na dłużej, ale przy odrobinie pracy społeczności Steama wierzę, że uda się tu coś dobrego zdziałać. Póki co, mam wrażenie, że wersja alpha Banished miała więcej do zaoferowania niż Dawn of man w dniu premiery, a obecnie pełna wersja Banished jest tańsza niż produkcja Madruga Works. Czekam na mody.

Cena gry:

  • Klimat rozluźnia.
  • Dobra baza pod modyfikacje graczy.
  • Ślimacze tempo rozgrywki.
  • Toporny interfejs.
  • Zbyt łatwa rozgrywka na normalnym trybie.
  • Mało skomplikowane mechaniki.
Moja ocena:
3.5/5
Doceń mnie polubieniem i podziel się z innymi jeśli masz ochotę 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu
close

Spędziłeś miło czas? Polub mnie na FB to i mi będzie miło ;)

Obczaj moje zdjęcia!
Śledź mój kanał RSS!
Otrzymuj powiadomienia na maila! Bez spamu!