Mówisz, że kochasz gry? Grasz od małego? Jesteś w tym naprawdę dobry? Masz ulubiony tytuł w który mógłbyś grać godzinami? Sprawia Ci to ogromną frajdę? Wygląda na to, że masz wszystko co potrzebne u profesjonalnego e-sportowca. Jest tylko malutkie “ale”…

Tej siły już nie powstrzymacie

Przychody z e-sportu szacuje się już na 1 miliard dolarów, co jest ogromną sumą jak na stosunkowo nowy przemysł. Warto tutaj wspomnieć o największej lidze e-sportowej, czyli Electronic Sports League. Gra w niej już ponad 6 milionów zawodników w 500 000 drużyn. Prócz tego, liczbę indywidualnych odbiorców rozgrywek e-sportowych w Polsce szacuje się na 1 milion. W większości to mężczyźni w wieku 18-35 lat, ale co za problem zaprosić drugą połówkę np. na IEM w Katowicach w ramach prezentu świątecznego? Prosta sprawa, a statystyka będzie naprawiona 😛

Noob wśród e-sportowych świrów

Sposobów na rozwój kariery jest wiele, ale nie śmiałbym wybrać najlepszego. Jednym z nich jest po prostu bycie dobrym, cholernie dobrym, a następnie trzeba zostać zauważonym przez łowcę talentów jednej z profesjonalnych drużyn. Takim początkiem kariery może pochwalić się absolutna legenda świata e-sportowego, gracz League of Legends – Faker. Został on zauważony na solo kolejce przez organizacje SK Telecom. Był tak utalentowany, że cała drużyna, która została zaprezentowana w 2013, została uformowana właśnie pod niego.

Całkiem możliwe, że jesteście już pokoleniem, które ma rodziców gamerów, a to już połowa sukcesu. To nic trudnego rozpocząć rozwój w kierunku e-sportowym, jeśli rodzice to aprobują. Tutaj mamy przykład Filipa “Neo” Kubskiego, którego tata grał w drużynie Counter Strike’a i zaraził swojego syna pasją. Trzeba pamiętać, że nie były to jeszcze czasy Gaming House’ów i innych udogodnień. Jedyne na co można było liczyć to skromne miejsce gdzieś w kafejce. Wspominał o tym Piotr Hryniewicz w artykule poświęconym bogatym ludziom, którzy grają. Innym progamerem, który rozpoczął karierę, dzięki ojcu, jest Johnathan Wendel znany pod pseudonimem “Fatal1ty”. Stare czasy, ktoś kojarzy?

Ledwo oczy otworzy i już do kompu… Na siłownie

Kojarzycie obraz gracza przedstawionego w odcinku South Parka o tytule “Make Love, not Warcraft”? Nawet w przypadku profesjonalnego e-sportowego gracza to tak nie wygląda. Cały dzień jest odpowiednio zaplanowany oraz wcale nie skupia się tylko i wyłącznie na “graniu w komputer”.

W zależności, na jakim poziomie znajdują się gracze, spędzają oni w gaming housie tylko czas przygotowawczy przed zawodami lub mieszkają tam na co dzień. W drugim przypadku wygody na jakie mogą liczyć są bardzo kuszące. Mowa tutaj na przykład o własnym kucharzu, osobnych pomieszczeniach dla zawodników z dodatkowym sprzętem do streamowania czy basenie. Metraż najlepszych gaming house’ów na świecie sięga setek metrów kwadratowych.

W wyżej wspomnianym artykule poruszyłem kwestie rozwoju pewnych umiejętności przez granie w gry. Działa to również w drugą stronę – uprawiając sport możemy czerpać wymierne korzyści w grach komputerowych. Profesjonalni gracze w swoim codziennym planie mają uwzględnione różne aktywności fizyczne. Nie jest to spowodowane tylko rozwojem w sferze gamingu, ale o tym w dalszej części artykułu. Jeśli chcesz popracować nad swoim skillem również z dala od komputera to może warto zacząć od siłowni i sprawdzić czy daje to jakieś rezultaty.

Wyścig szczurów nie tylko w korpo

Każda drużyna posiada swojego trenera i to od niego w dużej mierze zależy jak wygląda dzień e-sportowca w danej drużynie. Zdarza się, że większy nacisk kładziony jest na rozwój indywidualnych umiejętności zawodników lub nawet jednego zawodnika jak to było w przypadku Fakera. W takiej sytuacji, w godzinach przeznaczonych na gamingowy trening, zawodnicy grają solo kolejki lub inne tego typu tryby zależne od gry. Praca nad poprawą zgrania zespołowego odbywa się tylko w określone dni, a taktyki są ustalane przed samymi zawodami.

Zawodnicy klasy światowej często mogą się spotkać z czasem wolnym w ciągu dnia, ale mimo to, poświęcają go na treningi. Powodem jest świadomość ciągłej presji i ciągłego rozwoju konkurencji. Przypuszczam, że presja jest nieco mniejsza niż te kilka lat temu ze względu na to, że obecnie e-sportowcy, prócz części z wygranych w turniejach, dostają również stałe stawki od drużyny, którą reprezentują. Dawniej korzyści finansowe zależały tylko od zwycięstw w zawodach, ewentualnie można było liczyć na nagrodę pocieszenia w postaci myszki lub klawiatury…Co nie zmienia faktu, że drużyny e-sportowe nie mogą sobie pozwolić na utrzymywanie zawodników, którzy nie mogą pochwalić się formą na poziomie światowym przez to, że olewają treningi.

Zostań e-sportowcem, zamiast mundurowym

Wszystko rozchodzi się o czas w jakim profesjonalny gracz przechodzi na emeryturę. O ile sytuacja policjantów w kwestii emerytur prawdopodobnie pogorszy się, o tyle zawodowi gamerzy przechodzą na emeryturę już w wieku 25 lat! Oczywiście muszą zacząć w miarę wcześnie, żeby reprezentować najwyższy poziom, ale to wciąż bardzo mało czasu, żeby pokazać się światu. Naturalnie, że przejście na emeryturę wcale nie oznacza, że do końca życia będą otrzymywać pewną kwotę pieniędzy jak w przypadku mundurowych. Zarobienie tyle hajsu, że wystarczy im do końca życia również można uznać za nierealne. Co w takim razie począć?

Ścieżek po karierze e-sportowej również jest całkiem sporo. Zazwyczaj świetny e-sportowiec jest całkiem rozpoznawalny na świecie, zna język, więc dlaczego nie rozpocząć kariery streamera? Początek byłby na pewno znacznie prostszy niż w przypadku świeżego, utalentowanego gracza amatora. Istnieje również opcja zostania trenerem drużyny profesjonalnych gamerów. Tu jednak trzeba się liczyć z tym, że tytuły, które ogrywane są na zawodach, zmieniają się i niekoniecznie będziemy mieli okazję przekazać wiedzę o grze, w której byliśmy mistrzami. Szansą dla progamera może być również komentowanie rozgrywek e-sportowych tak, jak to jest w przypadku Izaka lub BlackFireIce’a. Z racji szybkiego rozwoju sportu elektronicznego miejsc, w których można się zaczepić, jest bardzo dużo.

Czy warto zostać e-sportowcem?

Pytanie do prostych nie należy. Na pewno jest to zawód, który wymaga wiele poświęcenia, bo gdzie w tym zaplanowanym dniu czas na tych prawdziwych przyjaciół, znajomych, imprezy i dziewczyny? Tym bardziej, że na światowym poziomie większość czasu spędza się w gaming housie, więc nawet nie ma kontaktu z najbliższą rodziną.

Kolejna sprawą jest to, że bardzo często młody zawodnik musi zrezygnować z edukacji, żeby dotrzymać tempa innym zawodnikom. Na dłuższą metę jest to spory problem, bo jeśli nie odniesie większych sukcesów w elektronicznych rozgrywkach to jest na straconej pozycji. Zostaje spróbowanie w innej sferze gamingu lub nadrobienie wykształcenia, a później praca na etacie. Natomiast w przypadku zarobienia sporych sum gracze nie posiadają odpowiedniej wiedzy na temat finansów (jak z resztą większość młodzieży) i może się to źle skończyć. Wystarczy spojrzeć na sportowców w NBA. Większość z nich, 5 lat po skończeniu kariery, ogłasza bankructwo. Jednak uważam, że to nieco inny przypadek, ponieważ kariera koszykarzy trwa nieco dłużej. Przez to mają więcej czasu, podczas którego mogą nabrać kosztownych przyzwyczajeń, a później nie są w stanie ich sfinansować do końca życia.

Jest również pewna grupa zawodowych graczy, którzy doskonale sobie zdają z tego sprawę. Dlatego starają się studiować, choćby zaocznie, żeby później mieć jakąkolwiek alternatywę. Podobnie z ćwiczeniem na siłowni lub innymi treningami – codziennie po 12 godzin lub więcej przed komputerem, bez żadnej aktywności fizycznej mogłoby skutkować naprawdę poważnymi problemami ze zdrowiem. Dzięki temu, że część e-sportowców może liczyć na pomoc kucharza to również mają szansę na zdrowe, pełnowartościowe posiłki pomimo tego, że sami nie mają czasu ich przygotować. Takie podejście do kariery brzmi już nieco rozsądniej, prawda?

Wydaję werdykt…

We wpisie mogło się dać odczuć negatywne nastawienie do życia profesjonalnego gracza, ale na sam koniec chciałbym napisać, że mimo wszystko, chciałbym spróbować takiej ścieżki kariery. Byłbym, co prawda, e-sportowcem w wersji ze studiami i nieco mniejszą ilość treningów, a to prawdopodobnie nie skończyłoby się wybitnymi wynikami, ale doświadczenie musi być niesamowite. Te kilka lat z pewnością byłoby bardzo intensywnych, ale jakby nie było, jest to szansa na “wygranie życia” 😉

Wielkie dzięki za czas poświęcony na ten wpis. Zachęcam do zostawienia like’a na facebooku i bycia na bieżąco. Pomysłów mam sporo, więc mam nadzieje, że jeszcze uda mi się stworzyć coś, przy czym miło spędzisz czas. Miłego dnia!

Doceń mnie polubieniem i podziel się z innymi jeśli masz ochotę 🙂

Dodaj komentarz

Close Menu
close

Spędziłeś miło czas? Polub mnie na FB to i mi będzie miło ;)

Obczaj moje zdjęcia!
Śledź mój kanał RSS!
Otrzymuj powiadomienia na maila! Bez spamu!