Po ograniu  Diablo 3 na Nintendo Switch zajarałem się tym, jak przyjemne może być siekanie kolejnych hord różnego rodzaju paskudztw. Zewsząd można usłyszeć, że nadchodzący do Europy Lost Ark Online zdetronizuje wszystkie najlepsze Hack’n’Slashe na rynku. Postanowiłem się przyjrzeć grze i… Łał, oto powody dlaczego warto czekać na Lost Ark Online.

Janusz, pobieraj, za darmo to

LAO jest grą F2P i jest to coś, co ucieszy każdego Polaka z krwi i kości. W tym momencie pojawia się kwestia P2W. Tutaj wszystko zależy od tego czym właściwie dla Ciebie jest Pay 2 Win. W Lost Ark Online pojawia się item shop, ale nie można w nim zakupić nic, co nie byłoby osiągalne przez regularną grę. Jak dla mnie nie ma tematu i jestem w stanie to zaakceptować. Pytanie w jakiej formie item shop pojawi się w Europie.

Szczegółowość ogółu

Grając w Lost Ark Online ma się nieodparte wrażenie, że jest to standardowe MMORPG z grafiką pokroju ⇒ Black Desert, ale w życiu izometrycznym. Zadziwiająca jest ilość detali po zbliżeniu kamery do postaci, każdej postaci. Przy tym zachowana jest płynność rozgrywki przy dziesiątkach, jeśli nie setkach przeciwników na ekranie, którzy wyprawiają różnego rodzaju akrobacje na skutek naszych morderczych ciosów. Do tego dorzućmy jeszcze świetne efekty graficzne towarzyszące podczas używania umiejętności… Wygląda to oszałamiająco. Inny poziom grafiki w H’n’S po prostu.

Efektowność i różnorodny klimat - tego nie brakuje.

Kreator postaci rodem z RPG

Rzecz raczej nie spotykana w Hack & Slashach. Tutaj możliwości customizacji postaci mamy niesamowicie rozbudowane. Możemy zmieniać niemal każdy szczegół naszego bohater lub bohaterki i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić taką Joanne Krupę, która wbrew swojej woli będzie zmuszona szlachtować tysiące stworzeń.

Warto jednak wspomnieć, że każda klasa ma przypisaną do siebie płeć. Klas do wyboru mamy 12, a za niedługo będzie to 18, więc mimo wszystko uważam, że i tak każdy znajdzie coś dla siebie – bez względu na płeć jaka będzie przypisana do danej klasy. Warto dodać, że każda z klas jest unikalna i tu zachęcam do obejrzenia trailera, który pokrótce przedstawia jak one wyglądają. Do tego do każdej postaci przynależy sporo umiejętności, pomiędzy którymi możemy rozlokować punkty, a więc daje to od groma kombinacji. Będzie czym grać.

Świat, w którym można się zatracić

Od czego tu zacząć… Może od tego, że świat jest na tyle ogromny, że wykonanie questów na każdej wyspie (bo na nie jest podzielony) zająć może nawet miesiące. Po ukończeniu pierwszej z wysp dostajemy łódź, która pozwala nam na poruszanie się po świecie na własną rękę. Koniec z sieczką w ciągle powtarzających się lokacjach.

Każda z wysp znacząco różni się stylistyką. Będziemy mieli okazję zwiedzać futurystyczne fabryki, pustynie, dżungle… Wszystko czego dusza zapragnie. Dodatkowo zastosowano ciekawą mechanikę. Każda mapa posiada swego rodzaju warstwy. Za pomocą np. linek czy najzwyklejszego skoku będziemy mogli przemieszczać się pomiędzy tymi warstwami. Przyjemna sprawa, która dodatkowo urozmaica wrażenia z odkrywania nowych obszarów.

Koniec z płaskimi mapami.

Koniec z samotnością

Do tej pory w Hack & Slasha z reguły było tak, że na mapie z mobami nie byliśmy w stanie nikogo spotkać dopóki nie byliśmy razem w drużynie. Tutaj niespodzianka, na każdej z wyżej wspomnianych wysp możemy spotkać innych graczy, którzy również sobie biegają, tłuką i robią wszystko to, co w grze typu Lost Ark Online powinno się robić. Oczywiście ilość osób na jednej wyspie jest ograniczona i po przekroczeniu limitu kolejni gracze przenoszeni są na kolejną instancję danej wyspy. W każdym razie walka z World Bossem (bo takie również się pojawiają) w większej grupie to zdecydowanie przyjemna sprawa.

Dla każdego coś miłego

Na koniec parę słów o endgame’ie w Lost Ark Online. Właściwie możemy go podzielić na aktywności PVE oraz PVP. Jest tego naprawdę sporo i zabawę na długie, długie godziny mamy zapewnioną.

Jeśli chodzi o przykłady endgame’u PVE to warto wymienić np. polowanie na strażników. Razem z maksymalnie trzema innymi graczami jesteśmy wrzucani do instancji, w której naszym celem jest upolowanie wcześniej wspomnianego strażnika. Generalnie system bardzo podobny do tego z Monster Hunter World. Czas jest ograniczony, a bossa ukrywa się gdzieś na mapie. Wymagana jest współpraca i odpowiednie umiejętności graczy, ponieważ jeśli członkowie party zginą w sumie 4 razy to polowanie kończy się natychmiast.

Do tego w PVE mamy również wieże na których szczyt się wspinamy. Na każdym piętrze czekają nas różne atrakcje np. puzzle lub inne zagadki, a im wyżej, tym trudniej. Do tego jest również coś podobnego do wspomnianej wieży, ale na każdym piętrze losowany jest dla nas buff lub debuff. Na wyższym poziomie postaci mamy również możliwość wyżycia się w dungeonach lub na wcześniej wspomnianych world bossach. Możecie domyślić się jak wyglądają walki w 30 osobowej drużynie i gdy każdy używa umiejętności, których efekt zasłania cały ekran…

Prócz tego możemy rozwijać również life skille, które najprościej przyrównać do craftingu w innych MMORPGach. Tutaj jest to łowienie ryb, kopanie skałek, astrologia, zbieranie roślinek, rąbanie drewna, archeologia, łowiectwo i retoryka. Całkiem sporo jak na H’n’S, prawda? Każda ze specjalizacji posiada swoje drzewko umiejętności i pozwala na zdobycie odpowiedniego setu dla naszego bohatera. Nie jest to jednak prosta sprawa, ale wraz z rozwojem danej specjalizacji odblokowujemy kolejne ciekawe umiejętności np. w przypadku archeologii, możemy liczyć na pomoc psa, który będzie szukał dla nas artefaktów. Smaczków tego typu jest sporo.

Odlatujący przeciwnicy po potężnym uderzeniu - bezcenne.

PVP w Korei do łatwych nie należy

Wspomnę jeszcze nieco o PVP, czyli o tym, czego w obecnych grach akcji w rzucie izometrycznym bardzo często brakuje ze względu na problemy z balansem postaci. Tutaj twórcom udało się to i dostaliśmy okazję do wyładowania się na innych graczach (w tym momencie raczej innym graczom na nas, bo to Koreańczycy). Możemy podzielić PVP na instancjonowane i na to w otwartym świecie.

Jeśli chodzi o walkę na arenach to nasz ekwipunek, poziom itd. są odpowiednio wyskalowane. Mamy tryb walki w 4 osoby każdy na każdego, 3vs3 oraz 3vs3, ale pojedynczo. Przez pojedynczo mam na myśli to, że z każdej drużyny na arenę wrzucany jest jeden gracz i po porażce któregoś z nich wystawiany jest kolejny bohater z danego teamu. Natomiast przy walkach na otwartym terenie skalowania już nie uświadczymy. Oznacza to, że należy dysponować naprawdę porządnym gearem, żeby dorównać innym. Player Vs Player w Lost Ark Online jest bardzo przyjemne, mocno zręcznościowe i bardzo efektowne. Jako fan tego typu rozgrywki jest bardzo usatysfakcjonowany.

Hype train?

Nazwać tę grę H’n’S jest nieco krzywdzące. Bardziej pasuje tutaj MMORPG w rzucie izometrycznym. Przyznam szczerze, że czekam na Lost Ark Online z niecierpliwością, a póki co jeszcze dość długo pozostaje mi gra na serwerach koreańskich. Jedyna obawa dotyczy item shopu i tego, że nie zostanie bardzo mocno zmodyfikowany po wydaniu gry w Europie, ale mam wrażenie, że dla tej gry jestem w stanie dużo znieść.

Wielkie dzięki za czas poświęcony na ten wpis. Zachęcam do zostawienia like’a na facebooku i bycia na bieżąco. Pomysłów mam sporo, więc mam nadzieje, że jeszcze uda mi się stworzyć coś, przy czym miło spędzisz czas. Miłego dnia!

Doceń mnie polubieniem i podziel się z innymi, jeśli masz ochotę :)

Dodaj komentarz

Close Menu
close

Spędziłeś miło czas? Polub mnie na FB to i mi będzie miło ;)

Polub mnie na FB i bądź na bieżąco!
Polub mnie na FB i bądź na bieżąco!
Obczaj moje zdjęcia!
Śledź mój kanał RSS!
Otrzymuj powiadomienia na maila! Bez spamu!